Po Drugiej Stronie Lustra

Temat: Zachowanie w teatrze
Do kina nie chodze od lat. Kukurydza smazona na zuzytym oleju silnikowym
zdecydowanie mnie odrzuca.
Za szeleszczenie i ciuckanie cukierkami, spozywanie czegokolwiek na sali,
brzeczenie telefonem lub zegarkiem - proponuje przymusowe sprzatanie sali po
imprezie.
Oklaski przed zakonczeniem utworu nie sa przyjete, chyba ze jest to wyjatkowo
przepyszna aria, na przyklad. Niektorzy kompozytorzy jednak tak stworzyli swoje
dziela, ze koniec czesci pierwszej brzmi jak triumfalne zakonczenie calosci
(typowy przyklad to 1. koncert fortepianowy Czajkowskiego). Nawet w najbardziej
wyrafinowanych salach koncertowych czesc widowni niesmialo zaczyna wtedy
klaskac.
Na zachod od Atlantyku zauwazylem z kolei cos, co staje sie bardzo denerwujace.
Praktycznie po kazdym koncercie publicznosc zaczyna spontanicznie wykonywac
tzw. standing ovation czyli oklaski na stojaco. Bez wzgledu na jakosc
wykonania. Zawsze zastanawiam sie, co mozna zrobic, gdy wykonanie bedzie
naprawde godne owacji. Stanie na rekach?
Dla kaszlacych widzialem juz koszyki z cukierkami przeciwko rzezeniu wystawione
przed wejsciem na sale.
Najgorsze doswiadczenie z mojego zycia na widowni to bylo siedzenie niedaleko
czlowieka podlaczonego do aparatu medycznego, ktory to aparat dzialal glosniej
i natarczywiej, niz rozstrojone radio na falach krotkich. Wszyscy wykazali
jednak pelne zrozumienie i nikt nie wywiozl pacjenta z sali, choc na pewno
wielu chcialo.
Tyle.

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,509,5005891,5005891,Zachowanie_w_teatrze.html



Temat: Frytki,
wiolunia79 napisała:

> O, muszę spróbować Twój sposób Aniu czasem mam ochotę na frytki,chłop też
> często prosi ale "zapach" smażonych doprowadza mnie do szału

Polecam
I dokladnie z tego samego powodu + co potem zrobic ze zuzytym olejem zaczelam
"produkcje" w wyzej wspomniany sposob ))
A.


Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,48129,87399897,87399897,Frytki_.html


Temat: Gdzie we Wrocławiu kanał, najazd serwisowy ?
to może drogi asie zaproponuj koledze, ze ten zuzyty olej
wykrzystasz do smażenia placków ziemniaczanych; to chyba oczywiste,
ze wylewanie byle gdzie takiego szajsu jest nieekologiczne i byloby
milo, gdyby wszyscy mieli tego swiadomosc i odrobinę
odpowiedzialności; ja wiem, gdzie jest kanal, ale wlasnie z tego
powodu, ze nie wiadomo, co kolega zrobi ze zuzytym olejem, nie
powiem; i wcale nie jezdze rowerem, za daleko mam, hehe
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,72,94594152,94594152,Gdzie_we_Wroclawiu_kanal_najazd_serwisowy_.html


Temat: Co robicie ze zużytym olejem?
Co robicie ze zużytym olejem?
Np. po frytkach czy faworkach??? U mnie stoi w garnku od wczoraj bo niewiem co
z nim zrobić. Zazwyczaj nie mam tego problemu bo nie smażę nic w głębokim
oleju, a patelnię po kotletach po prostu myję i już. Chciałabym postąpić
ekologicznie. Poradźcie coś, proszę
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,579,58241292,58241292,Co_robicie_ze_zuzytym_olejem_.html


Temat: próbował ktoś jeździć na oleju rzepakowym? :)


| Raczej do starych diesli..... ja leje do golfa MK I 1.6D i chodzi bardzo
| dobrze... leje nawet 100% i jedyna wada to odplanie auta w temp. ponizej
10
| stopni celsjusza...

Nie jedyna a jedyna zauważalna na dzień dzisiejszy.
inne będą widoczne po zrobieniu określonego przebiegu.


Mniej wiecej jakim? bo juz drugi rok leje i chodzi jak nalezy... fakt ze
zima jezdzilem na zwyklym ON, a teraz tez raczej jezdze na ON bo jeszcze mi
taniej wychodzi kupic litr ON niz OR :
Na OR nie liczylem ile km zrobilem, ale napewno powyzej 10 kkm


Warto zwrócić uwagę na kwestię liczby cetanowej, na
stacjach deklarowana LC jest 51, na BP olej napędowy
o podwyższonych parametrach ma deklarowaną wielkość LC 55.
Sam olej rzepakowy ma LC sporo niższą od 50 (inna budowa)
i takie paliwo ma długą tzw. zwłokę zapłonu czyli czasem
pomiędzy wtryskiem a samozapłonem w gorącym powietrzu.
Ta zwiększona zwłoka zapłonu zmniejsza sprawność silnika
a więc zwiększa zużycie paliwa dla wykonania
określonej pracy. Do tego dochodzić może zapychanie filtra
dokładnego do paliwa, ryzyko zatarcia pompy sekcyjnej.


Prawde mowiac to po tych 10kkm zoszczedzam lekko 500zl, a regenracja pompy w
moim aucie to koszt ok 300zl, a wtryski to juz groszowe sprawy, wiec napewno
juz sie zwrocila ewentualna naprawa i teraz juz tylko zarabiam :P


Ja gdybym był właścicielem sieci fast-food'ów i dziesiątki
zużytego oleju dziennie po smażeniu frytek to pewnie
spróbowałbym z 60 KM silnikiem 2,2 Mercedesa. Po prostu go kupił
mże przełożył ten silnik do innego samochodu.
Przy nowszym, bardziej wysilonym silniku bym się chyba nie podjął
takiej jazdy.


Ale toto trzeba jeszcze przefiltrowac i chemikiem nie jestem, ale taki
zuzyty olej zawiera jakies tam kwasy, ktore ponoc sa szkodliwe..... ja lalem
czysty olej roslinny.

Karolek


Źródło: topranking.pl/1061/78,probowal,ktos,jezdzic,na,oleju,rzepakowym.php


Temat: Co zrobić ze zużytym olejem jadalnym?
Co zrobić ze zużytym olejem jadalnym?
Mam pytanko do restauratorów. Co robicie ze zużytym olejem podczas smażenia,
pieczenia i w ogóle gotowania. Jak go można zutylizować. Podobno trzeba.
Z góry dziękuje.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,26,34843273,34843273,Co_zrobic_ze_zuzytym_olejem_jadalnym_.html


Temat: nowe zrodla energii
"J.F." <jfox_xnosp@poczta.onet.plnapisał w wiadomości


Nie wiem czy te japonskie hybrydy tego nie potrafia przy jezdzie na
benzynie, ale byl tez pomysl wbudowania magnesow w kolo zamachowe.
Uzwojenia obok mogly odzyskiwac energie przy hamowaniu, startowac
silnik [odpada rozrusznik], a takze dodac pare kW silnikowi, np przy
wyprzedzaniu.
Jesli dobrze pamietam to Citroen nad tym pracowal


No więc japońskie hybrydy to wszystko potrafią, na
przykład Toyota Prius, sprzedana na świecie już
w milionie egzemplarzy. Na ekranie konsoli bardzo
ładnie może być wszystko, co trzeba, pokazywane.
Wyświetlane są (w formie schematu dla opornych)
koła napędowe/hamowane, silnik spalinowy, elektryczny
oraz akumulator, a kolorowe strzałki pokazują przepływ
energii w różnych sytuacjach. Ale to tylko taki bajer,
w typowych sytuacjach na ekranie wyświetlana
jest mapa systemu nawigacji satelitarnej albo widok
z tylnej kamery przy cofaniu.

Jest oczywiście odzyskiwanie energii przy hamowaniu,
a przy wyprzedzaniu dodawane jest nie parę, a co najmniej
kilkanaście kW. Jednak mnie to wszystko niespecjalnie
fascynuje. Hybrydy tego rodzaju to w końcu przejściowe
rozwiązanie, a jedynie słusznym i docelowym jest napęd
elektryczny i ogniwa paliwowe, od czego zresztą zaczął
się ten wątek. Najbardziej ewidentną sprawą jest tutaj
porównanie sprawności całych systemów: 20% klasyczny
silnik spalinowy kontra 60% zestawu ogniwa paliwowe
plus silnik elektryczny. Proszę przeliczyć to na setki
milionów pojazdów jeżdżących w chwili obecnej po
świecie.

Ale co tam kogokolwiek obchodzi reszta świata! Dla
każdego właściciela samochodu o wiele silniej przemawia
do wyobraźni ten oto parametr: dwa litry paliwa na setkę
zamiast sześciu litrów. Zakładając chwilowo, że ogniwo
paliwowe konsumuje to samo, co silnik spalinowy.

Hybryda silnika spalinowego i elektrycznego przynosi
raczej skromne oszczędności, i to głównie w cyklu
miejskim, a tymczasem wspomniany Prius jest droższy
od "normalnego" samochodu porównywalnej klasy
o jakieś sto tysięcy złotych. Plus minus 50 tysięcy...

Od dwudziestu lat prorokuję taką oto konstrukcję:
Pojazd będzie miał cztery silniki elektryczne (każdy
sprzężony prościutką przekładnią z własnym kołem).
Rozwiązanie chyba oczywiste i mniej skomplikowane
od jednego, większego silnika oraz mechanicznego
systemu przeniesienia napędu (szczególnie na cztery
koła). Bardzo polecam przyszłym producentom - przy
tej okazji - skrętność wszystkich kół.

Skrzynie biegów są niepotrzebna, o ile pojazd nie
będzie przekraczał prędkości 120 - 150 km/h, a silniki
elektryczne będą miały odpowiedni zapas mocy (i momentu
obrotowego). Absolutne minimum to - moim zdaniem -
50 kW na każdy silnik/koło (razem 200 kW) dla
samochodu o masie rzędu 1000 kg, choćby zasilanie
miało skromną i sumaryczną wydajność kilkudziesięciu
kilowatów. Dla słabszych silników potrzebne będą dwu-
albo trzystopniowe przekładnie, w dodatku częściej przy
hamowaniu będzie trzeba wspomagać się klasycznymi
hamulcami.

Ano właśnie, owe klasyczne hamulce hydrauliczne pozostaną,
choćby jako system awaryjny (przyda się przy uszkodzeniu
elektryki/elektroniki czy przeładowaniu akumulatora)
i wspomagający hamowanie w nielicznych sytuacjach
wymagających dużych opóźnień.

W środku pojazdu będzie tkwił gwóźdź programu, czyli
bateria ogniw paliwowych. Do pełni szczęścia dokładamy
akumulator, czteroćwiartkowe (bo napięcie dodatnie,
ujemne, napęd i hamowanie) przetwornice/regulatory
napięcia i jeszcze kilka drobnych, przydatnych drobiazgów.

Na razie jedynym i głównym problemem jest owe ogniwo
paliwowe. W chwili obecnej najlepiej dopracowany
wynalazek to ogniwo wodorowe (i tlenowe). Tymczasem
wodór jest kłopotliwym nośnikiem energii. Nie ma go
"luzem" w (ziemskiej) przyrodzie, trudno go skroplić czy
odpowiednio sprężyć, jest niebezpieczny przy byle wypadku.
Na szczęście istnieje genialne rozwiązanie opisanych trudności.
Trzeba otóż azaliż wodór połączyć z węglem. Na przykład
wiążąc jeden atom węgla z czterema atomami wodoru
otrzymamy cząsteczkę gazu, który w nieskomplikowany
sposób można sprężyć i skroplić już w temperaturach
pokojowych. Stosując trochę bardziej złożone wiązania
wodoru i węgla uzyska się ciecz bez potrzeby sprężania,
w warunkach jak najbardziej "normalnych". Wymyśliłem
nawet dla owej cieczy, mieszaniny różnych związków
węgla i wodoru, nazwę: "benzyna". Na razie nie ma
pilnej konieczności wymyślania sposobów na sztuczną
i wydajną syntezę owych węglowodorów, bo wiadomo,
jest ropa...

Sugeruję niniejszym uprzejmie kolegom elektrochemikom,
aby wzięli się poważnie do roboty i opracowali dwuetapowe
ogniwa paliwowe, zasilane węglowodorami. Od biedy można
machnąć ręką na ów nieszczęsny węgiel, wykorzystując tylko
wodór, ale szkoda marnować niebagatelną część magazynowanej
w baniaku energii. No i co zrobić z sadzą?

W następnym etapie proponuję opracować jakiś bioreaktorek,
który będzie potrafił - na miejscu, w samochodzie - przetworzyć
i wykorzystać energię z (niemal) dowolnych węglowodorów
i węglowodanów. Czyż to nie piękna wizja? Samochód
zżerałby papier, trociny, zużyty olej po smażeniu frytek,
a gdzieś w plenerze trawę, słomę, drewno i suche liście.
Niech nawet proces trawienia (zamiany biomasy na
czysty metan czy etanol) trwałby dobrych parę godzin,
a samochód musiałby od czasu do czasu robić kupę, ale
za to zasilanie kosztowałoby naprawdę niewiele. A gdyby
komuś bardzo się spieszyło, lałby do baku gotowe, płatne
paliwo - i sruuu, w drogę!


Źródło: topranking.pl/1826/nowe,zrodla,energii.php


Temat: nowe zrodla energii
On Mon, 2 Jul 2007 01:52:14 +0200,  "Slawek [am-pm]"


"J.F." <jfox_xnosp@poczta.onet.plnapisał w wiadomości
| Nie wiem czy te japonskie hybrydy tego nie potrafia przy jezdzie na
| benzynie, ale byl tez pomysl wbudowania magnesow w kolo zamachowe.
| Uzwojenia obok mogly odzyskiwac energie przy hamowaniu, startowac
| silnik [odpada rozrusznik], a takze dodac pare kW silnikowi, np przy
| wyprzedzaniu.
| Jesli dobrze pamietam to Citroen nad tym pracowal

No więc japońskie hybrydy to wszystko potrafią, na
przykład Toyota Prius, sprzedana na świecie już
w milionie egzemplarzy.
Jest oczywiście odzyskiwanie energii przy hamowaniu,


Ale czy w czasie pracy silnika spalinowego tez ?


Hybryda silnika spalinowego i elektrycznego przynosi
raczej skromne oszczędności, i to głównie w cyklu miejskim,


ludzie sporo jezdza takze po miescie, a oszczednosc wcale nie jest
taka skromna - nie dziwi auto ktore w trasie pali 6, po miescie 12,
a powinno 4 biorac pod uwage predkosc :-)


a tymczasem wspomniany Prius jest droższy
od "normalnego" samochodu porównywalnej klasy
o jakieś sto tysięcy złotych. Plus minus 50 tysięcy...


Taka hybryda owszem, to co pisze powyzej wydaje sie niedrogie -
mala modyfikacja kola zamachowego, jedna cewka [no, kilka]
i kupa elektroniki.


Jednak mnie to wszystko niespecjalnie fascynuje. Hybrydy
tego rodzaju to w końcu przejściowe rozwiązanie,


A jakby do hybrydy dodac nieco wiekszy akumulator to wielu mogloby na
codzien do pracy i z powrotem w ogole nie odpalac silnika spalinowego.
Ciekawe ze Prius i inne japonskie hybryby nie maja wtyczki ..
czyzby tajna umowa z rzadem - oszczedne tak, ale wysokoopodatkowana
benzyne palic musza :-)


a jedynie słusznym i docelowym jest napęd
elektryczny i ogniwa paliwowe, od czego zresztą zaczął
się ten wątek. Najbardziej ewidentną sprawą jest tutaj
porównanie sprawności całych systemów: 20% klasyczny
silnik spalinowy kontra 60% zestawu ogniwa paliwowe
plus silnik elektryczny.


Tylko pytanie na jakie paliwo te ogniwa.
Na metan/propan/metanol/etanol/olej rzepakowy cos nie chca wejsc do
seryjnej produkcji, widac jest jakis problem.

Wodor .. skad ten wodor ? Bo moze sprawnosc hybrydy wcale nie jest
taka zla, w koncu w silniku spalinowym mozna liczyc na 35-40%.


Ale co tam kogokolwiek obchodzi reszta świata! Dla
każdego właściciela samochodu o wiele silniej przemawia
do wyobraźni ten oto parametr: dwa litry paliwa na setkę
zamiast sześciu litrów.


To zalezy od ceny tego litra i zarobkow :-)
Jakos Amerykanie od lat preferuja minimum 3 litrowe [i nie chodzi
o spalanie na setke] silniki w celu jazdy 55mil/h :-)


Od dwudziestu lat prorokuję taką oto konstrukcję:
Pojazd będzie miał cztery silniki elektryczne (każdy
sprzężony prościutką przekładnią z własnym kołem).
Rozwiązanie chyba oczywiste i mniej skomplikowane
od jednego, większego silnika oraz mechanicznego
systemu przeniesienia napędu (szczególnie na cztery koła).


No coz - jak GM zrobil EV1, to umiescil w srodku jednak jeden silnik
i przekladnie. Widac tak bylo lepiej.

A przyszlosc to chyba silniczki w kolach bez przekladni
np Mitsubishi In-Wheel Electric - to chyba nawet w jakims rajdzie
jechalo.


Skrzynie biegów są niepotrzebna, o ile pojazd nie
będzie przekraczał prędkości 120 - 150 km/h, a silniki
elektryczne będą miały odpowiedni zapas mocy (i momentu
obrotowego). Absolutne minimum to - moim zdaniem -
50 kW na każdy silnik/koło (razem 200 kW) dla
samochodu o masie rzędu 1000 kg,


Nie przesadzaj - ludzie jezdza i slabsymi pojazdami.

EV1 mialo 100kW silnika. Amerykanie lubia mocne pojazdy :-)
To naprawde potrafi szybciej [i akumulatory starczajace na 15 minut
pelnej mocy :-)]

http://www.teslamotors.com/index.php

A swoja droga ciekawe .. EV1 na moj gust zarznieto.
Posiadaczom odebrano [byly w leasingu], nastepcy nie ma,
GM sie tym nawet nie chwali - wiec chyba odebrane trafily na zlom.


Do pełni szczęścia dokładamy
akumulator, czteroćwiartkowe (bo napięcie dodatnie,
ujemne, napęd i hamowanie) przetwornice/regulatory


Silnik to bedzie trojfazowy.


napięcia i jeszcze kilka drobnych, przydatnych drobiazgów.


Np ogrzewanie na olej opalowy lub gaz :-)


Wymyśliłem nawet dla owej cieczy, mieszaniny różnych związków
węgla i wodoru, nazwę: "benzyna". Na razie nie ma
pilnej konieczności wymyślania sposobów na sztuczną
i wydajną syntezę owych węglowodorów, bo wiadomo,
jest ropa...


Ponoc przy niedawnej cenie ropy zaczyna sie oplacac produkcja
benzyny syntetycznej z wegla. A dzis ropa jeszcze drozsza.


Sugeruję niniejszym uprzejmie kolegom elektrochemikom,
aby wzięli się poważnie do roboty i opracowali dwuetapowe
ogniwa paliwowe, zasilane węglowodorami.


A nie od drugiej strony ? Proponujesz ministerstwu preferowanie
finansowania takich badan ? :-)

Choc z drugiej strony .. wydamy pieniadze i g* na tym zarobimy,
bo produkowal bedzie kto inny. Badania niech finansuje przemysl,
ministerstwo niech sfinansuje koszta podjecia wspolpracy :-)


W następnym etapie proponuję opracować jakiś bioreaktorek,
który będzie potrafił - na miejscu, w samochodzie - przetworzyć
i wykorzystać energię z (niemal) dowolnych węglowodorów
i węglowodanów. Czyż to nie piękna wizja? Samochód
zżerałby papier, trociny, zużyty olej po smażeniu frytek,
a gdzieś w plenerze trawę, słomę, drewno i suche liście.


Wizja piekna, ale znow wracamy do problemu - calej produkcji biomasy
w Polsce nie starczy. Ludzie by blyskawicznie ogolocili
przydrozne pola i lasy. I kioski z gazet :-)

No chyba ze na elektryczne starczy ..

Tak swoja droga - czy dzisiejsze drozdze przetworza celuloze na etanol
?

J.


Źródło: topranking.pl/1826/nowe,zrodla,energii.php