Po Drugiej Stronie Lustra

Temat: Krewetki

a jak chcę spróbować zrobić krewetki, tylko na sam widok wszelkich owoców morza mnie odrzuca.... w grę wchodzą mrożonki - jak się przekonać do tego smaku?

Kurde w Genui miałam okazję żeby w portowych "barach" kupić świeżynki i trąba nie spróbowałam


Upić się Na mnie podziałało, zawsze mnie odrzucała konsystencja bardziej niż smak, bo np. makaron z sosem z jeżowców jadłam chętnie, ale muszelki omijałam. Aż mnie po pijaku wyciągnęli do knajpy i teraz za mule to się dam pokroić, małe krewetki i kraby to jem ze skorupkami (takie smażone na głębokim tłuszczu), uwielbiam tusz z mątwy i wydłubuję wykałaczką ostatni kawałek morskiego ślimaka ze skorupki.

A tak na serio to może zacznij od skosztowania tego w wersji gotowej - w knajpie albo u kogoś. Będzie dobrze zrobione to większa szansa, że Ci zasmakuje.
Źródło: suczyniec.pl/viewtopic.php?t=2124



Temat: Przyłącz się, min. 10 kg w dół - to wątek dla Ciebie
Dot.: Przyłącz się, min. 10 kg w dół - to wątek dla Ciebie
  Cytat:
Napisane przez layla_lbn (Wiadomość 5921581) Ona tak zawsze... :(:mad:
Idę się upić.
:cry:
nie pij za dużo..albo wytańcz,spal, puśc w zapomnienie. miłej zabawy:cmok:

ja właśnie całą serię 8 minut zrobiłam. kurde to razem ma 40:D szkoda, że dopiero po 40 min zaczyna się spalać tłuszcz. :lol: ja padam, bo to początki, kiedyś może z godzinkę się powyginam:)

idę zjeść jajeczniczkę. bo dawno nie jadłam a po wysiłku kolacja białkowa jak najbardziej wskazana:D
Źródło: wizaz.pl/forum/showthread.php?t=213824


Temat: Gubię tłuszczyk z Montignakiem:)
Cytat:
jak to w "Alchemiku" było - "jeśli czegoś naprawdę pragniesz, cały wszechświat działa potajemnie, by udało Ci się to osiągnąć" Aż sobie skopiuję to zdanie:)

Dawno, dawno, daaawno nie miałam takiej przeprawy jak dziś...kto policzy ile kalorii spaliłam jeśli przez 5 godzin baaardzo szybkim tempem non stop wbiegałam i zbiegałam z 3-4 piętra? Najpierw miałam swój rejon zrobić ponad 1200 ulotek i się podłamałam bo prawie wszystko było w blokach po 2 mieszkania na piętrze co się równa ogromnej liczbie klatek---zrobiłam ich przynajmniej 90 a potem z taką jedną Anią robiłyśmy razem kolejny rejon 1200 ulotek i tam na mnie czekało minimum 40 klatek---nie wiem bo gdy przekroczyłam 100 przestałam liczyć. Jeszcze zła byłam bo 2 inne dziewczyny robiły najwolniej jak się dało-fakt dopiero zaczynały pracę na ulotkach ale przez to ja padałam na twarz a one sobie wesoło trajkotały caaałą drogą powrotną czyli przez 1,5 godziny:/ Dawno się tak nie namęczyłam chociaż na początku było najciężej bo od upału i wysiłku na prawdę zaczęłam się martwić bo czułam takie mocne pulsowanie w głowie, ale na szczęście potem było już ok...w każdym razie ostatnie 2 zawalone dni dziś zostały naprawione bo wszystkie dodatkowe kalorie dosłownie ze mnie wyparowały...a jutro znowu bloki ale już mniej w Wolbromiu (woj. śląskie btw:))

Co do jedzenia to dopiero ok 12stej zjadłam 2 jabłuszka zakupione przy okazji nabywania nowej butli wody, po 14stej wypiłam kefirek 350g (ok 50g upił mi pan kierowca:))-niestety 2% tłuszczu czyli niedozwolony na Metodzie Montignaca ale kit z tym-i do tego 3 pomidorki. W domu ok 17stej zjadłam mięsko z kurczakowego korpusu, 2 plastry sera żółtego i kilka mini pomidorków. Jak dla mnie to baardzo mało jedzenia, wiem, że za mało ale nie było czasu, siły ani ochoty. Jutro za to zjem pokaźne śniadanie:)
nie ma bata, za 2-3 godziny już będę spać po padam...
Źródło: dieta.pl/grupy_wsparcia/showthread.php?t=126


Temat: KLESZCZE - jak wyglądają, jak usuwać.

  Jak usunąć kleszcza.

Z psem jest jak z człowiekiem - tyle że ma sierść (za którą czasami się niepotrzebnie szarpie).

I tak
niczym takiego owada nie smarujemy (ani tłuszczem, ani spirytusem).
Pomiędzy bajki możemy włożyć upijanie kleszcza (upil się po przemywaniu spirytusem i odpadł - raczej najadł i odpadł).

Dlaczego nie smarujemy - podobno kleszcz może zwymiotować to co wypił razem z wirusami które przenosi (co wydaje mi się totalną bzdetą). Już przy ukąszeniu wirusy dostają się do organizmu żywiciela. Nie smarujemy bo niema takiej potrzeby (poza tym jeśli posmarujemy czymś kleszcza to musimy poczekać na efekt, a chodzi nam o jak najszybsze usunięcie pasożyta).

Czym usuwamy.
Pęsetą lub "przyrządem do suwania kleszczy" (u każdego weta 10 do 20 zł - przypomina to długopisik który po zwolnieniu przycisku zaciska szczypczyki).
Co jest lepsze - moim zdaniem wygodniejszy jest ten wynalazek w kształcie długopisiku (nie da się nim rozgnieść pasożyta i nie ciągnie psa za sierść).

JAK usuwamy:
Po pierwsze - kleszcz się nie wgryza.
Zaczepia się nóżkami i przykleja aparatem do ciała (przysysa).

Pierwszy krok: LOKALIZUJEMY PASOŻYTA
Drugi: Jedną ręką łapiemy fałdę skóry pomiędzy dwa palce tak żeby Kleszcz był doskonale widoczny pomiędzy palcami (czasem trzeba odgarnąć troszkę sierści).
Trzeci krok: Drugą ręką łapiemy kleszcza jak najbliżej skóry (za łepek). Często nie widać tego łepka (staramy się wtedy złapać jak najwięcej kleszcza, jak najbliżej skóry).
Czwarty: jeśli kleszcz jest malutki (do 2mm możemy go wyciągnąć bez okręcania - niema takiej potrzeby ponieważ nie jest mocno osadzony, zahaczony). Jeśli jest większy zalecam pokręcić (okręcić go raz do 2 razy). Ja zawszę kręcę w lewo około pół do jednego obrotu (ale niema znaczenia w którą stronę to będziemy robili). W przypadku długopiku niema możliwości zgniecenia kleszcza, natomiast w przypadku pęsety trzeba uważać (najlepiej zrobić pół obrotu i wtedy wyciągnąć, uważając żeby nie zgnieść kleszcza).
Piąty kroczek: Pociągamy do siebie i usuwamy pasożyta.
Ostatni krok: Przemywamy ranę - odkażamy (często zapominamy to zrobić, bo przecież prawie tego nie widać, a jak się puści rękę którą się trzymało fałd skóry to i często trudno znaleźć miejsce w którym taki kleszczyk siedział).

Kleszcz wcale nie jest twardy i niezniszczalny (nie szarpiemy za niego i nie wyciągamy zgniatając - z całej siły).

Chodzi przecież o to żeby wyciągnąć go w całości (razem z aparatem gębowym).

A jeszcze jedno.
Zanim zaczniemy okręcać i wyciągać.
Upewnijmy się że dobrze złapaliśmy kleszcza - uchwyt można zawsze poprawić (przecież nigdzie nie ucieknie).

Po usunięciu pasożyta zgniatamy mu główkę (coby nie wędrował po naszym trawniku, czy domu).

Mam nadzieję że to co nabazgrałem się komuś przyda. POZDRAWIAM :wave:
Źródło: forum.molosy.pl/showthread.php?t=19093